Palenie w piecu, był to kiedyś rytuał powiązany z czcią oddawaną ogniowi. W tym wieku tradycyjne piece odchodzą w zapomnienie. Coraz częściej zwraca się uwagę na niebezpieczeństwo płynące z ich eksploatacji. Źle dokonana konserwacja pieca może prowadzić do wydzielania się czadu, lub spowodować pożar. Natomiast istnieje jeszcze wiele mieszkań, w których grzeje się paląc naturalnie w standardowym piecu kaflowym. Zjawisko to jest nagminne zarówno w mieście jak i na wsi – wzdłuż i wszerz tam, gdzie stare budynki nie zostały jeszcze zamienione przez innowacyjne, ekologiczne domy. I chociaż ekologia obchodzi coraz większą liczbę osób, a ekonomi i ochrona otoczenia wchodzą w każdą sferę życia nieraz rozmyślamy z sentymentem o tej czynności jaką było palenie w prawdziwym piecu. Nawiasem mówiąc okazjonalnie kiedy myślą o tym w ten sposób ludzie zmuszeni przez koleje życia do takiej formy ocieplania domu. Aczkolwiek dym wydobywający się w chłodne dni z kominów domów i ludowych chat ma w sobie coś lirycznego.
Wracając jednak do realności wypada powiedzieć, że ta forma ogrzewania jest bardzo niezdrowa dla środowiska, w którym żyjemy. Dawno temu przed pojawieniem się silnika spalinowego rozległe miasta były zatruwane przez dym z kominów. Szczególnie z różnorakiego rodzaju fabryk oraz warsztatów, ale też mieszkań. Dlatego wymyślono coś co przypomni ludziom dawne siedzenie przy kominku, a będzie mniej niebezpieczne dla mieszkańców oraz środowiska naturalnego. Mowa tu o kominkach elektrycznych itp. Okazuje się, że odrobina pomysłowości wystarczy by zastąpić anachroniczne metody ogrzewania nowiusieńkimi. Ogrzewanie na prąd nie należy do najtańszych, zużywa też całkiem dużo energii. Skutkiem tego także produkuje sporo co2 uwalniającego się do atmosfery. Znacznie lepsze rozwiązanie to biokominki. Ogień powstaje w nich dzięki spalaniu bioetanolu, a gorąco i ogień radują tak samo jak w wypadku tradycyjnego kominka.